CZEŚĆ!
Witam Wszystkich,którzy postanowili zaglądnąć na moją stronę i poświęcić swój czas na to,aby zaznajomić się z treściami,które zawarłem. :-)
Mam na imię Maciej i egzystuję sobie w Krainie zwanej Pyrlandią. Dla niewtajemniczonych pragnę wyjaśnić,że chodzi o region Wielkopolski,a uściślając to jest Poznań i jego okolice. :-)
A tak "na marginesie",to jestem rodowitym Krakowianinem "Krakusem" i wszyscy mi się dziwią,czemu mieszkam "tu" a nie nadal w Grodzie Kraka i Wandy co nie chciała Niemca. :-)
No cóż,przywiązanie do miejsca nie zawsze wychodzi człowiekowi na dobre,tym bardziej,że gdy już mieszka się w jednym miejscu X lat, to jego "urok" oraz inne walory - ,którymi mogą zachwycać się przyjezdni (turyści) - nie stanowią juz dla niego żadnej atrakcji,no może poza świadomością,że ma się ten "zaszczyt" być obywatelem historycznego miasta,które wywarło znaczący wpływ na dzieje naszego kraju,naszej Ojczyzny. Owszem,jestem dumny z tego,że miałem szczęście urodzić się w takim miejscu i w takim mieście jakim jest Kraków,ale z drugiej strony nie przywiązuję do tego tak dużej wagi,ponieważ my jako osoby nie mamy wpływu na to,gdzie się urodzimy i w jakim zakątku świata. W moim odczuciu rozważania na ten temat nie mają większego znaczenia,bo cóż ma powiedzieć osoba,która wykluła się na świat w jakieś małej miejscowości lub na wsi "zabitej dechami",gdzie "psy du...mi szczekają". :-)
Uważam,że nie miejsce determinuje człowieka,ale człowiek miejsce,wedle powiedzenia "tam jest dom mój gdzie jest serce moje",a moje serce jest tutaj w Pyrlandii.,w mieście koziołków,pyr i sznek z glancem. :-)
Oczywiście,nie zapomniałem o całej rzeszy znajomych,którzy zostali w Krakowie,lecz z przykrością muszę stwierdzić,że spora ich część zapomniała o mnie. Widocznie tak to już bywa,że skoro nie można utrzymywać bezpośrednich kontaktów (towarzyskich) ,tylko drogą elektroniczną,to nie każdy na to przystaje. Ale przecież najważniejsze jest zdrowe podejście do życia,a więc do ludzi i zdarzeń,w których uczestniczymy na co dzień,a także umiejętne ocenianie sytuacji,w których się znajdujemy.
Jeśli znajdziesz sposób jak to robić,żeby nie stwarzać sobie niepotrzebnych problemów (zmartwień) lub żeby je omijać,to już jesteś na dobrej drodze do odczuwania szczęścia,ponieważ umiesz radzić sobie z niekorzystnymi sytuacjami/zdarzeniami,które zawsze w jakimś stopniu Cię unieszczęśliwiają.
Dlatego,nie ważne jest gdzie aktualnie przebywasz,z kim masz do czynienia,co robisz na co dzień,itd.,ale najważniejszym jest "to",abyś ZAWSZE BYŁ SOBĄ,czyli postępował według własnych przekonań i własnego systemu wartości! Jasnym jest,że nie zawsze takie postępowanie będzie możliwe w każdej sytuacji Twojego życia,ale jeśli uda Ci się zastosować choć nie wielką część z tego co chciałabyś/chciałbyś,to już możesz z tego powodu czuć się lepiej,i odczuwać przyjemność (satysfakcję) z tego,że pomimo niezbyt dla Ciebie korzystnej sytuacji,udało Ci się wyjść "obronną ręką,zachowując twarz",mając przy tym świadomość,że nadal jesteś sobą,a nie kimś innym kto w zależności od sytuacji zakłada różne maski,aby ukryć swoją prawdziwą tożsamość lub intencje. Nawiasem mówiąc o tym już pisał W.Gąbrowicz w "Ferdydurke".
Zatem,nie staraj się na siłę być kimś innym dostosowując się do sytuacji (otoczenia),ale staraj się kreować rzeczywistość w taki sposób,abyś dobrze mógł/mogła się w niej czuć - wciąż będąc sobą!
Glosuj na post




